Szybkim krokiem wracałam ze
spotkania. Byłam strasznie zdenerwowana, nikt mnie nigdy tak nie potraktował!
Za kogo on się uważał? Myślał, że kim on jest? Nikim, w moim mniemaniu. Marną
gnidą, która zmarnowała mój czas. Wpadłam na ulicy na mężczyznę w średnim
wieku.
- Uważaj, gówniaro - warknął na
mnie. Spojrzałam na niego jak na debila i poszłam dalej, ignorując jego dalsze
słowa. - Młodzież naszych czasów, wyuzdane ubrania i zero kultury.
Kierowałam się prosto do swojego
mieszkania. Miałam ochotę przebrać się z tych ubrać i wskoczyć pod prysznic.
Minęłam kolejną przecznicę i potknęłam się na nierównościach drogi. Cholerne
szpilki! Wyglądałam w nich jak ósmy cud świata, ale szło nogi połamać,
szczególnie gdy się śpieszyłam. Wkurwiona
do granic poprawiłam moją ledwo zakrywającą tyłek czerwoną sukienkę i jak gdyby
nic mijałam kolejne anonimowe osoby na ulicy. W pewnym momencie poczułam klapsa
w pośladek, a za sobą usłyszałam:
- Hej mała, ile bierzesz?
Odwróciłam się na pięcie i, nie
mierząc dokładnie, przywaliłam młodemu chłopakowi, który to, byłam pewna, mnie
dotknął.
- Nie stać was. I nie waż się
mnie więcej dotknąć - spojrzałam jeszcze groźnie na całą grupkę. Było ich
czterech, w za dużych bluzach i szerokich spodniach. Mogli mieć może szesnaście
lat, albo coś koło tego. W tych czasach niczego nie można być pewnym.
- Spoko, mała! - krzyknął kolega
tego, któremu przywaliłam, unosząc ręce.
Nie miałam ochoty ani humoru na
pogawędkę z nimi, więc ruszyłam z powrotem do siebie. Po drodze jeszcze parę
razy bym się wyjebała na chodniku, ale dałam radę. Nie złamałam nogi i dotarłam
do mieszkania. Można to uznać za mały sukces dzisiejszego dnia. Weszłam do holu
i nacisnęłam guzik wołający windę. Czekając, rozejrzałam się wokół. Mieszkałam
w apartamentowcu, bardzo nowoczesnym, ze szklanymi drzwiami i ścianami w holu,
z ogromnymi apartamentami. Zauważyłam mężczyznę wchodzącego przez drzwi
frontowe i ciągnącego walizkę, więc poprawiłam włosy, kieckę i lekko oparłam
się o ścianę ramieniem.
Gdy podszedł bliżej, uśmiechnęłam
się leniwie i spojrzałam na niego spod rzęs. Był bardzo przystojny, wysoki
brunet z niebieskimi oczami i dwudniowym zarostem. Bardzo w moim typie.
- Nigdy cię tu nie widziałem,
nowa lokatorka? - spytał, jak tylko
podszedł. To prawda, mieszkałam tam
ledwo od miesiąca, nie poznałam nawet połowy obecnych sąsiadów. Ale w
odpowiedzi wzruszyłam tylko ramionami. Uniosłam głowę by spojrzeć mu w oczy i mój
uśmiech się poszerzył. Był przed trzydziestką, lekkie zmarszczki widoczne były
tylko w kącikach oczu. Nie mogłam jednak dłużej się w niego wpatrywać, ponieważ
przyjechała winda.
- Na które jedziesz? - wszedł
zaraz za mną, a ja mimo, że nie patrzyłam na niego czułam jak wpatruje się w
mój biust. Nie miałam ogromnych cycków, ale umiałam je podkreślić i odpowiednio
wyeksponować, by wyglądały super seksownie. Dlatego nie dziwiłam się, że
przyciągnęły jego wzrok. Tym bardziej, że ta sukienka, w którą byłam ubrana,
bardziej odsłaniała niż zasłaniała.
- Na dziesiąte - spojrzałam na
niego i, tak jak się spodziewałam, dopiero teraz uniósł wzrok trochę wyżej, na
moje oczy. W żadnym wypadku mi to nie przeszkadzało. Widać jemu też nie.
- Co za przypadek - powiedział i
wcisnął guzik z dziesiątką. Domyśliłam się więc, że on również jedzie na to
piętro. Oparłam się plecami o ścianę windy i przyjrzałam się mężczyźnie. Miał
szeroką klatkę piersiową i silne ramiona, płaski brzuch i wąskie biodra. Miał
na sobie świetnie dobrane jeansy, podkreślające szczupłe nogi, jednak nie
obciskające ich. Stylowe ale sportowe buty, nowe albo bardzo zadbane.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Z wyglądu praktycznie ideał. - Chodzisz tak ubrałam
na co dzień?
Posłałam mu szeroki uśmiech,
ukazujący równe, białe zęby, z których byłam bardzo dumna.
- Ależ skąd, to tylko na
specjalne okazje.
Winda zatrzymała się, więc
mrugnęłam do niego i wyszłam na korytarz. Skierowałam się w prawo, za sobą
słysząc kółka walizki. Mężczyzna szedł za mną. Uśmiechnęłam się i gdy doszłam
do drzwi mieszkania spojrzałam na niego. Okazało się, że zatrzymał się prawie
naprzeciwko moich drzwi. Rzeczywiście, z tamtego mieszkania nie widziałam
nikogo wychodzącego przez cały miesiąc. Widocznie facet wyjechał na jakiś czas
i dopiero teraz wrócił. Patrzył na mnie
kiedy przekręcał klucz w zamku.
- Możesz wpaść na sąsiedzkiego
drinka wieczorem - powiedział i uśmiechnął się, ukazując swoje, równie piękne
co moje, zęby i wszedł do środka, ciągnąc za sobą walizkę.
Ja również otworzyłam drzwi i weszłam
do mieszkania. Miałam sporo wolnej przestrzeni, tak jak zawsze marzyłam.
Wielkie przeszklone okna, mało ścian dzielących, perfekcyjnie. Zrzuciłam
szpilki kierując się do kuchni. Była już siódma, a ja dzisiaj zjadłam tylko
wczesne śniadanie. Chwyciłam za jabłko ,i wbijając w nie zęby, zaczęłam
przyrządzać obiad. Nic wymyślnego, nie chciało mi się kombinować, a i tak w
lodówce nie miałam za dużo produktów. Pokroiłam kurczaka, warzywa, wbiłam jajko
i dodałam ugotowanego wczoraj ryżu. Taki posiłek zadowolił mnie w zupełności. Gdy
już zjadłam, ściągnęłam sukienkę i rzuciłam ją na fotel. W samym staniku i
stringach przeszłam do salonu, gdzie miałam cudowny widok na metropolię, w
której mieszkałam. Wspominałam już o wielkich oknach? Tak, to było coś, przez
co wynajęłam to mieszkanie bez wahania. A dziesiąte piętro zapewniało
prywatność.
Spojrzałam w lustro. Uśmiechnęłam
się do odbicia i poprawiłam długie, podkręcone włosy. Z natury miałam proste,
ale na specjalne okazje lub życzenia kręciłam je. Nie musiałam ich farbować,
ponieważ mój naturalny blond kolor był dla mnie fantastyczny. Jasny, ale nie
wpadający w przesadny, platynowy blond. Prędzej złoty, miodowy, z jaśniejszymi
refleksami. Mój push-up podnosił krągłe piersi wizualnie zwiększając je o jeden
rozmiar. Zawsze dbałam o figurę, zapewniałam sobie ruch oraz zdrową dietę, więc
nie musiałam się martwić jakimiś boczkami czy fałdkami. Podeszłam bliżej i
przyjrzałam się makijażowi. Nie rozmazał się, na szczęście. Lubiłam mocno podkreślać
moje brązowo-miodowe oczy, tak też zrobiłam na to spotkanie. Z cerą nie miałam
żadnych problemów, była jasna, przykryta piegami. Większość osób je lubiła,
więc nie zakrywałam ich podkładem. Usta zostawiałam albo w naturalnym kolorze
albo malowałam je intensywnymi barwami. Nie lubiłam opcji pośrednich.
Poprawiłam ostatni raz włosy i
westchnęłam głęboko. Szkoda, że te wszystkie moje przygotowania poszły na marne
przez tego cwela. O co się tak wkurwiałam? To proste. Umówiłam się dzisiaj z
facetem, wydawało mi się, że jest eleganckim dżentelmenem z hojną ręką. Jakie
było moje zdziwienie gdy zamiast pierw do restauracji zaprosił mnie od razu do
niego. Wtedy uznałam, że widocznie przygotował coś u siebie. Ale czy tak było?
Oczywiście, że nie! Czy chociaż ubrał się jak przystało? Oczywiście, że nie!
Głupi fiut otworzył mi drzwi w gaciach. Czaicie to? W gaciach! Tak mnie
zamurowało, że nie mogłam się ruszyć, a on się głupio uśmiechnął, zaprosił mnie
do łóżka. Od razu. Do łóżka. Jak jakąś tanią prostytutkę na godzinę!
Ponownie się zdenerwowałam, aż
musiałam się napić. Wyjęłam whisky z szafki i polałam sobie hojnie do szklanki.
Położyłam się na kanapie i wzięłam książkę, którą przerwałam czytać wcześniej.
Zamierzałam wieczorem wpaść do tamtego faceta, ale nie mogłam za wcześnie się
zjawić przed jego drzwiami. Wyciągnęłam się wygodnie na białej kanapie i popijając
alkohol zanurzyłam się w lekturze.
Po jakichś dwóch godzinach, gdy
skończyła mi się cała butelka whisky uznałam, że to idealny czas na prysznic i
przygotowania. Nie tak dawno szykowałam się do innego spotkania, ale przecież nie
pójdę w tej samej fryzurze i makijażu.
Szykowanie nie zajęło mi nawet godziny. Uznałam, że nie będę robić z
sobą niczego szczególnego, w końcu szłam do sąsiada. Wysuszyłam włosy,
wyczesałam je i tak zostawiłam. Proste spływały mi do pasa. Makijaż też
zrobiłam lekki. Lekki jak na mnie, oczywiście mocno podkreśliłam oczy, ale usta
zostawiłam bez kolorowego mazidła. Kieckę też ubrałam odrobinę dłuższą niż tę,
w której widział mnie ledwo parę godzin temu. Tym razem czarną i czarne
błyszczące szpilki. Wzięłam ze sobą tylko telefon i klucze.
Gdy stanęłam przed drzwiami od
razu zapukałam. Nie jestem typem osoby, która się waha albo boi coś zrobić. Co
ma być to będzie.
Dosłownie po paru sekundach drzwi
się otworzyły i ukazał się w nich ten facet, ogolony i odświeżony , w nowym podkoszulku
podkreślającym jego klatkę i ramiona. Uwielbiałam męskie ramiona. Uśmiechnął
się i wpuścił mnie do środka.
- Zapraszam.
Weszłam rozglądając się.
Apartament z grubsza wyglądał podobnie do mojego, rozkład pomieszczeń był
podobny, ogromne okna również. Różnił się jednak większą ilością ścian
działowych w bocznej części oraz poszczególnymi szczegółami. Jednak mieszkanie
było zadbane i schludne, całkowicie niepodobne do samotnego faceta.
- Jeśli zastanawiasz się skąd ten
porządek, to moje mieszkanie odwiedziło parę pań, które ogarnęły wszystko przed
moim przyjazdem - uśmiechnęłam się do niego w odpowiedzi. Przejrzał moje myśli.
- Drinka?
- Bardzo chętnie - wcale nie
przyznałam się, że wypiłam już wcześniej.
- Whisky? Gin? Czysta? -
przeszedł do kuchni, która podobnie jak u mnie, była oddzielona od salonu tylko
pół ścianką z barem. Usiadłam po jej drugiej stronie na krzesełku barowym.
- Może być gin - przekrzywiłam
głowę by móc lepiej przyjrzeć się jego pośladkom opiętym przez dopasowane
jeansy. Przygryzłam wargę i zastukałam w blat pomalowanymi na czerwono
paznokciami. Jasna cholera, ideał. Pośladki miał fantastyczne. Gdy odwrócił się
do mnie przodem przeniosłam wzrok na jego twarz. Niebieskie oczy miał okolone
przez bardzo ciemne i długie rzęsy, brwi również miał bardzo ciemne i gęste. To
komponowało się wręcz idealnie z jego kwadratową szczęką. Zawsze mnie takie
pociągały.
- To kiedy się wprowadziłaś? -
Podał mi drinka i zaprosił na kanapę do salonu. Miał stąd widok na inną część
miasta, co mnie bardzo cieszyło. W końcu zobaczę coś nowego z takiej wysokości.
Spojrzałam na niego i chwyciłam w
usta słomkę. Pociągnęłam spory łyk napoju i rozsmakowałam się w nim. Był bardzo
smaczny. Uznałam, że dłużej nie wypada przeciągać, więc odpowiedziałam:
- Jakiś miesiąc temu. Wciąż
świeża sprawa.
- To tłumaczy dlaczego się nigdy
nie widzieliśmy. Byłem w Japonii w delegacji na półtora miesiąca. Jak
wyjeżdżałem, twój teraźniejszy apartament stał pusty - spojrzał mi w oczy i
wypił łyk whisky. Dokładnie jak ja parę godzin temu. Uśmiechnęłam się szerzej
na ten widok, chociaż on pewnie pomyślał, że to odpowiedź na jego wypowiedź. -
Poznałaś już innych sąsiadów?
- Nikogo równie interesującego co
ty.
Zaśmiał się szczerze, co bardzo
mi się spodobało. Ściągnęłam szpilki zostawiając je obok puchatego białego
dywanu i wsunęłam w niego palce. Był bardzo miękki. Odrzuciłam włosy na bok.
- Bardzo miło mi to słyszeć. Czym
się zajmujesz? - Przysunął się do mnie odrobinę, ale zauważalną. Chcąc dać mu
jasny przekaz, również przysunęłam się do niego na tyle, by zetknąć się
kolanami. Położyłam mu dłoń na udzie i spojrzałam w oczy. Doskonale widziałam w
nich pożądanie. Byłam świadoma jak działam na facetów. Jeszcze nie spotkałam
takiego, który by mi się oparł. Wykorzystywałam to i chciałam to wykorzystać i
tym razem.
- Czym się zajmuję? W tym
momencie? - dla efektu przygryzłam wargę i przesunęłam dłoń wyżej.
- Bardziej ogólnie mi chodziło -
uśmiechnął się i poprawił na kanapie.
- Ogólnie... Zajmuję się...
Sprawianiem, że ludzie są szczęśliwi - uśmiechnęłam się i przesunęłam dłoń
jeszcze wyżej, w kierunku jego rozporka. Nie chciałam jednak niczego zaczynać,
bez jednoznacznej zgody. Wolałam mieć pewność, że oboje chcemy tego samego.
Chociaż w takich przypadkach nigdy nie zdarzyło się inaczej.
- Rozumiem - pochylił się,
odstawił swoją szklankę na stolik obok oraz wziął moją z mojej ręki i ja
również odstawił. Chwycił moją dłoń spoczywającą na jego udzie i pociągnął ją
wyżej, aż do rozporka. - Zajmij się nim.
Uśmiechnęłam się do niego i zsunęłam
się z kanapy. Klęknęłam między jego nogami i rozpięłam rozporek spodni. Pomógł
mi trochę ściągnąć bieliznę i miałam pełny widok na jego przyrodzenie. Było na
prawdę duże, a nie wydawało się, żeby osiągnęło swój największy możliwy
rozmiar. Oblizałam usta i pochyliłam się. Chwyciłam jego penisa w dłoń, a
czubek powoli polizałam. On chwycił moje długie włosy i odgarnął je z twarzy
przytrzymując z tyłu. Usłyszałam jego westchnienie, gdy pochyliłam się bardziej
i wsunęłam do ust jego większą część. Byłam bardzo dobra w tego typu sprawach.
Powoli lizałam, ssałam i całowałam jego kutasa. Od czasu do czasu spoglądałam w
górę i widziałam, że parzył na mnie. Uśmiechałam się wtedy lekko i lizałam go
najseksowniej jak umiałam. Kiedy odrzucił głowę do tyłu na oparcie, wróciłam do
szybszych ruchów. Rękami błądziłam po jego udach i płaskim brzuchu. Miał
sylwetkę greckiego boga, nie mogłam się doczekać aż poczuję go na sobie.
Po pewnym czasie pociągnął
delikatnie ale stanowczo moje włosy odsuwając mnie od niego. Oblizałam usta z
reszty śliny i spojrzałam na niego. Wstał z kanapy, ściągnął do końca spodnie
wraz z bielizną i przyciągnął mnie do siebie. Pocałował mnie z takim żarem, że
aż się rozpłynęłam. Fantastycznie całował, mogłabym trwać w tym wieczność,
gdyby nie to, że czułam jego kutasa na swoim brzuchu. Odepchnęłam go stanowczo
tak, że ponownie usiadł na kanapie. Uśmiechnęłam się do niego zalotnie i
powoli, odwracając się do niego tyłem, teatralnie zdjęłam stringi spod
sukienki. Cały czas patrzyłam się na niego zza ramienia. Widziałam jak
przygląda się mojej sylwetce, jak zjada wzrokiem moje pośladki. Odwróciłam się
przodem do niego i powoli usiadłam okrakiem na jego kolanach. Cały czas
patrzyłam mu w oczy, nawet gdy ze stanika wyciągnęłam gumkę. Poczułam jego
dłonie na udach oraz to, jak jadąc coraz wyżej podwijał moją sukienkę. Zębami
rozerwałam opakowanie i z wprawą naciągnęłam gumkę na jego sterczącą pałę. Jego
dłonie poczułam na plecach, próbował odpiąć rozporek sukienki. Po ledwo
sekundzie udało mu się to i sprawnie ściągnął ją przez moją głowę. Zostałam
tylko w staniku, który również bardzo szybko zniknął. Nie pozostałam mu dłużna
i jego koszulkę też ściągnęłam.
- Masz świetną figurę -
powiedział rozpalonym głosem.
- Wiem - zaśmiałam się i
pocałowałam go z werwą. Nie przerywając pocałunku uniosłam się na udach i
powoli opadłam na jego penisa, przytrzymując go dłonią. Poczułam przyjemne
rozpychanie od środka. Już dawno nie miałam faceta z tak dużym. Nie zmieścił
się we mnie cały za pierwszym razem. Uniosłam się więc i opadłam ponownie.
Westchnęłam przy tym w jego usta.
Złapał mnie jedną ręką za biodro
a drugą zaczął wodzić po moich piersiach, które przy rytmicznych ruchach
podskakiwały kusząco. Wzdychałam co jakiś czas z rozkoszy. Uwielbiałam uprawiać
seks. Szczególnie z takim przystojnym facetem.
Nagle poczułam jak chwycił mnie w
tali i sprawnie wyszedł spode mnie. Trzymał mnie w tej samej pozycji, tylko
teraz on przeszedł za mnie. Kiedy on mnie pchnął wchodząc we mnie, ja ledwo
zdążyłam złapać się oparcia kanapy dla zachowania równowagi. Klęcząc na niej i
będąc rżniętą przez niego od tyłu jęczałam z rozkoszy. Bawił się też moimi
piersiami, zgniatał je, ściskał i trzymał. Pośladkom też poświęcał dużo uwagi,
zgniatał je i klepał od czasu do czemu, raz mocniej raz słabiej. Po jakimś
czasie zwolnił i przybliżył do moich pleców swój tors, tak, że mogłam poczuć na
nim jego ciepło. Przytulił mnie o tyłu, wciąż mnie posuwając. Odwróciłam głowę
w tył i wtedy pocałował mnie w usta, bardzo żarliwie. Odwróciłam się do niego
przodem i pociągnęłam na kanapę, tak, że położyłam się na niej a jego miałam
między nogami. Od razu przeszedł do działania i wszedł we mnie, głęboko.
Westchnęłam z podniecenia i rozkoszy. Jaki on był świetny. Złapałam go za
pośladki i ścisnęłam. Tak jak mówiłam, były bardzo jędrne i wspaniałe. Mogłam
nadawać tym rytm jego ruchów. On jedną ręką opierał się o kanapę, a drugą
pieścił moją pierś. Jego ruchy były szybkie i mocne. Jęczałam z rozkoszy.
- Szybciej - westchnęłam mu do
ucha - Rżnij mnie, pieprz mnie mocno - wzdychałam i jęczałam, gryzłam jego
płatek ucha i skupiłam się na swojej przyjemności. Nie myślałam o niczym tylko
o tym, co się działo w moim podbrzuszu. O przyjemności, która lada moment miała
się wylać na całe moje ciało. - Och tak, nie przestawaj! - zacisnęłam palce na
jego nagich plecach, wbiłam w nie paznokcie. Było mi tak wspaniale, a on
jeszcze zaczął całować i przygryzać moją szyję. Wtedy nie dałam rady i dałam
się porwać przez wir przyjemności, westchnęłam głęboko i odrzuciłam głowę w tył. Tymczasem on nie
przestawał i pieprzył mnie coraz mocniej. Po jakichś kilkunastu pchnięciach i
kilku dużo mocniejszych westchnął głęboko i znieruchomiał. Poczułam w środku
jak dochodzi, mimo, że mieliśmy gumkę, poczułam pulsowanie jego penisa.
Westchnęłam głęboko i oparłam się wygodniej. On wyszedł ze mnie i zdjął
prezerwatywę. Później położył się obok mnie i przytulił mocno.
- Swoją drogą nazywam się Marc.
Zaśmiałam się i wtuliłam w niego.
Dobrze znać jego imię, irytowało mnie ciągłe nazywanie go "on".
- Przynajmniej następnym razem
będę wiedziała co krzyczeć jak będę dochodzić.
On również odpowiedział śmiechem.
Spojrzał na mnie jednak, jakby oczekiwał innej odpowiedzi. Uśmiechnęłam się do
niego i dotknęłam jego klatki piersiowej. Spojrzałam w jego niebieskie jak
niebo oczy.
- Miło
mi cię poznać, Marc. Ja mam na imię Anastasia.
********
Miło mi Was poznać! Mam nadzieję, że moje opowiadanie Wam się spodoba, że doradzicie mi co i jak, w razie gdybym popełniła błędy to liczę, że mi je wskażecie. Ale mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić czytając moje opowiadanie.
Do następnego rozdziału !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz